W ostatni piątek Adam wrócił z Wenecji. Trafił na wspaniałe słońce, włoskie światło tak pamiętnie opisywane w
Panu Tadeuszu, pogodę jak marzenie. A dwa dni później w Wenecji zaczęła się największa powódź od 22 lat...
Garść zdjęć tuż sprzed powodzi.
Słońca na zdjęciach nie obiecuję.
Zdjęcia: Adam, obróbka:
moi.








